poniedziałek, 3 grudnia 2012

4 Rozdział

Jechaliśmy długo, ale nie pamiętam ile, bo chyba przysnęłam. W końcu dotarliśmy na miejsce. Widziałam za szybą samochodu jakieś dziewczyny. Szczerze mówiąc to jakbym widziała sklonowane Betty.
Samochód wreszcie się zatrzymał.
-No to jesteśmy-powiedział mi tata.
-Tak, świetnie - próbowałam chociaż udawać, że się ciesze.
Wyszłam z samochodu i otworzyłam bagażnik, aby wyjąć walizkę. Tata zaprowadził mnie do ładnego białego domu.
-Tu będę mieszkać!?
-Tak. Nie podoba Ci się?
-Podoba, ale nie mogę się przyzwyczaić...
-Spokojnie, zobaczysz, że wszystko będzie dobrze - uśmiechnął się do mnie tata.
Nie czekałam dłużej. Wzięłam swoje walizki i weszłam do domu. Było tam przytulnie. Obeszłam dom do o koła, ale znalazłam tylko jedną sypialnie.
-Tato dlaczego jest tu tylko jeden pokój?
-No bo widzisz...Będziesz mieszkała tu sama. Ale oczywiście ja z mamą będziemy tu wpadać w święta i weekendy.
-Aha, spoko...
-Kochanie, przecież wiesz, że pracujemy.
-Wiem, wiem.
-To dobrze. Wiesz, muszę już jechać poradzisz sobie?
-Tak. Ja w przeciwieństwie do Roba wiem jak się zachować-uśmiechnęłam się.
-To ja jadę trzymaj się! - powiedział tata, dał mi buziaka i wyszedł.
-No pięknie, sama w domu.- pomyślałam. - Nawet nie wiem co u Juli. Ona jest pewnie w szkole. No właśnie szkoła! Nawet nikogo z tond nie znam, nie wiem gdzie jest szkoła do której mam chodzić! Masakra!
Dobra. Muszę jakoś ogarnąć mój pokój.
Zaczęłam wyciągać rzeczy z walizki układać je na półkach itp. Wyrobiłam się, może w 30 min bo miałam nie dużo rzeczy. Nudziło mi się więc postanowiłam pójść na spacer. Przechodziłam akurat obok jakiejś szkoły. Popatrzyłam na logo. Tak to była ta szkoła do której miałam chodzić.
-przynajmniej wiem gdzie jest- powiedziałam do siebie.  I w tej samej chwili usłyszałam dzwonek. Zdziwiła mnie jedna rzecz. Przed szkołą stał samochód i kilka ochroniarzy. Wyglądali jakby na kogoś czekali. Natomiast w szkole słyszałam piski dziewczyn. Było to dziwne, ponieważ one nie piszczały ze strachu tylko z   podnieceniem jakby zobaczyły jakąś sławną osobę. Ochroniarze weszli do szkoły i po kilku minutach wyszli z jakimś chłopakiem. Nie widziałam jego twarzy, bo ją zakrywał książką. Chłopak wsiadł do samochodu z tymi facetami i odjechał. Nie rozumiałam z tego nic! Postanowiłam, że wrócę do domu. I tak będę jutro musiała iść do szkoły. Po pół godzinie byłam już w domu . Była godzina 5.00. Nagle usłyszałam dzwonek mojej komórki. To Julia dzwoniła. Ucieszyłam się i odebrałam.
-No cześć!-powiedziałam
-Hej! Nie uwierzysz! Dostałam B ze sprawdzianu!
-hahah tylko dzięki komu?
-No wiesz...Jasne, że dzięki Tobie!
-To chciałam usłyszeć A Betty?
-Wkurzyła się bo dostała F.
-Dobrze tak jej.
-No, wiesz muszę kończyć przypomniało mi się coś co miałam zrobić! Pa!
-Pa!
Ta rozmowa poprawiła mi humor, nie tylko z tego powodu, że Betty znów dostała F, tylko z tego, że usłyszałam Julię. Pomyślałam, że wcześniej się umyję i pójdę spać. Myłam się chyba godzinę, bo słuchałam chyba wszystkich piosenek One Direction z mojej MP3. Tak One Direction. Moi idole. Ile bym dała żeby ich zobaczyć na żywo. Zawsze o tym myślałam gdy szłam spać. Dobranoc. Szepnęłam do plakatu i zgasiłam lampkę.
Rano obudził mnie budzik o 7.00. Wstałam zjadłam śniadanie, ogarnęłam twarz i ubrałam się. Musiałam spakować książki do plecaka, a to mi zawsze zajmowało trochę czasu.Gdy skończyłam ruszyłam do szkoły.
Osoby które też szły do szkoły dziwnie na mnie patrzyły, jak na wieśniaka. Dla mnie to norma. Betty zawsze musiała coś o mnie głupiego powiedzieć, więc to co oni wszyscy o mnie myśleli nie za bardzo mnie obchodziło. Znów zobaczyłam ten samochód z tymi facetami i tym chłopakiem. Znów się zakrywał. Dziwne... Bardzo dziwne...ale to nie moja sprawa. Nie mogłam znaleźć klasy, bo było ich dużo więc się spóźniłam na lekcje.
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie, ale nie mogłam trafić do klasy.
-Nic się nie stało- powiedziała nauczycielka- usiądź tam -wskazała na wolne miejsce w ostatniej ławce.
Wykonałam polecenie i zajęłam wyznaczone miejsce.
-A teraz sprawdzimy to co zapamiętaliście z ostatniej lekcji- powiedziała nauczycielka.
-Que, nie musisz pisać jak nie chcesz.
-Rozumiem, ale chcę spróbować.
-Dobrze. Pamiętajcie, że możecie to poprawić...-mówiła rozdając kartki.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Najwidoczniej też się spóźnił. Nie patrzyłam na tą osobę, bo byłam przejęta sprawdzianem, który nie był w cale trudny. Wiem, że to był chłopak i, że usiadł obok mnie. Czułam jak się na mnie patrzył. W końcu nie znał mnie, bo byłam nowa. Po 15 minutach napisałam cały test. Podeszłam do biurka by go pani oddać. Gdy wracałam na miejsce nagle chłopak, który obok mnie siedział podniósł głowę, a ja uderzyłam z całej siły kolanem w ławkę. Wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Z jękiem wróciłam na miejsce i zaczęłam przyglądać się temu chłopakowi. Nie myliłam się. Tak to był Niall. Niall Horan z 1D. Niall widocznie zauważył, że go obserwuję, bo odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął. Odwzajemniłam mu to. To było wspaniałe uczucie. I te jego piękne niebieskie oczy. Tą piękną chwilę przerwał mi dzwonek na przerwę. Wszyscy wyszli z klasy tylko ja się zamyśliłam.
-Que! możesz wyjść z klasy! - usłyszałam głos nauczycielki.
-A tak! przepraszam zamyśliłam się.-było mi trochę głupio z tego powodu, ale jeszcze bardziej z tego, że uderzyłam kolanem o ławkę i się przewróciłam.
Wyszłam na zewnątrz i usiadłam na ławce. Słyszałam jak ktoś za mną idzie ale zbyt mnie to nie obchodziło.
-Hej! Jesteś nowa? -Usłyszałam  głos.
-Tak.- podniosłam głowę i ujrzałam Nialla.
Chłopak się uśmiechnął i usiadł obok mnie.-Jak się nazywasz?
-Que MCKarol- odpowiedziałam masując się po kolanie.
-Sorry, to moja wina, że się uderzyłaś.
-Nie to ja powinnam patrzeć gdzie idę. - uśmiechnęłam się. - Niall, mam pytanie...
-Jakie?
-Czemu chodzisz do szkoły, a nie jesteś z chłopakami w trasie?
-Chodzę do szkoły, bo jej nie skończyłem i teraz to nadrabiam, a chłopaki mają wolne.
-Aha, rozumiem...
-Nie chodziłaś tu nigdy do szkoły.
-Nie, jestem tu pierwszy raz, wczoraj przyjechałam.
-Widzę, że mnie znasz.
-A kto by nie znał!
-No są tacy...
-Przynajmniej masz przyjaciół. Ja tu nikogo nie znam, mieszkam sama w domu.
-Mi się zdaje, że chyba kogoś znasz..
-Hmmm. Ciekawe kogo...
-Myślę, że to chłopak z którym siedzisz w ławce i przez którego uderzyłaś się w kolano!
-Chyba masz rację! - zaśmiałam się.
Tą najpiękniejszą chwilę w moim życiu przerwał oczywiście dzwonek. Minęło jeszcze parę lekcji i przyszedł czas na powrót do domu. Oczywiście wracałam z Niallem, ale on musiał mieć na głowie kaptur żeby go nikt nie rozpoznał. Byłam już przed domem gdy Niall mnie zapytał:
-Que, a tak w ogóle czemu nie masz przyjaciół?
-Mam przyjaciółkę, ale nie mieszka ona tu.
-Wiesz ty nie jesteś taka jak inne dziewczyny.
-To znaczy?
-Pierwsza oddajesz test.
-Hahaha i tym się różnie?
-Różnisz się tym, że nie reagujesz piskiem. I jesteś pierwszą dziewczyną w tej szkole o której coś wiem
-awww. Miło mi!- uśmiechnęłam się i przygryzłam swoją dolną wargę.
-Do jutra. Muszę iść! - pomachał mi
- Do jutra -odmachałam mu i weszłam do domu
_____________________________________________________
No! Kolejny rozdział! Jak Wam się podoba? komentujcie ^_^

PS: Polecam blog z newsami o 1D BLOG 
Chcesz żebym poleciła twój blog? Napisz na mój e-mail  smililili@onet.eu


~Cher


6 komentarzy:

  1. Akcja suuuper się toczy!!! Rozdział świetny! No nie mogę się doczekac co będzie dalej!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne! Czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne podoba mi się, lecz przepraszam, ale było łatwe do przewidzenia co się stanie... :/ ale fajne podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. aww świetnie ;)

    http://and-little-things-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarzyk ^_^